Nieczęsto się o tym wspomina,
Więc pewnie tego nie wiecie,
Że mieszkał w pobliżu Szczecina
Najdłuższy jamnik na świecie.
Kiedy na spacer wychodził,
Mniej więcej już po godzinie
Nos jamnika był w Łodzi,
A tylne łapy w Olsztynie.
Gdy kiedyś, ot tak, dla zabawy
Przed pewnym pudlem się schował,
To sięgał od centrum Warszawy
Aż po przedmieścia Rzeszowa.
We wrześniu czy październiku
Czterech ważnych uczonych
Zjawiło się u jamnika,
By zmierzyć go z każdej strony.
Pierwszy skończył pomiary,
I przyjrzał się badań wynikom:
Ten jamnik, to nie do wiary,
Jest równy stu zwykłym jamnikom!
Panowie! – powiedział drugi -
Sprawa jest oczywista!
Ten jamnik jest raczej tak długi,
Jak innych jamników trzysta.
Trzeci się zatrząsnął ze złości:
Ja jestem gotowy przysiąc,
W kwestii jamniczej długości,
Że to jest jamników tysiąc!
A na to podniósł się czwarty,
Przepraszam, ale się wtrącę:
Tysiąc? To chyba żarty!
Raczej jak dwa tysiące!
I tak do siebie dzień cały,
Wrzeszczeli: Nie! Absolutnie!
I długie godziny trwały,
Te naukowe kłótnie.
A jamnik dłużej nie czekał,
Bo miał na spacer ochotę.
W Kielcach wesoło zaszczekał,
W Suwałkach pobiegł za kotem.
W Przemyślu kichnął i ziewnął
Pizzę zjadł gdzieś za Piłą,
Lecz pod Szczecinem na pewno,
Długo jamnika nie było.