Wielka czuła i radosna wolontariuszka! Pomaga uchodźcom, więźniom i starym ludziom zapomnianym przez swoich bliskich. Czuje ich. Z zawodu i powołania nauczycielka. Założycielka Szkoły Demokratycznej na zimnym dworcu w białoruskim Brześciu, gdzie miesiącami koczowały czeczeńskie matki z dziećmi. Dzień po dniu stara się zwrócić im skradzione dzieciństwo poprzez zabawę, naukę, uśmiech i miłość.Dzieciństwo stara się też zwrócić matkom tych dzieci, które wcześnie musiały porzucić zabawki, także dlatego, że Rosjanie wkładali materiały wybuchowe do tych zabawek. Uciekały z Czeczenii przed dwiema wojnami ale też przed straszliwą przemocą domową, która jest pokłosiem tych wojen.
Marina jest laureatką wielu nagród, w tym nagrody imienia Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata“ i autorką książek, m. in. "Dzieci z dworca Brześć". Nominowana do tytułu „Warszawianka Roku“ i Międzynarodowej Nagrody dla Kobiet Niezwykłej Odwagi. Rozmawiam o życiu Mariny Hulii Wojowniczki, o secondhandowym życiu uchodźcy, odzieraniu z godności, ale też o tym, jak pięknie i skutecznie słaby może pomóc słabemu. Zapytam ją o to, jak pomagać uchodźcom długofalowo, ponieważ mam poczucie, że rosyjska agresja, kiedyś na Czeczenię, a teraz na Ukrainę otwiera nowy rozdział w naszym życiu prywatnym i społecznym.
Foto Mariny: Marta Rybicka
ps. Polecam książkę "Dzieci z Dworca Brześć". Większość dochodu ze sprzedaży tej książki zostanie przeznaczona dla Mam i Dzieci z DB oraz ich podopiecznych: staruszków, bezdomnych ludzi i zwierząt.