„Pewien człowiek od wielu lat wędruje po okolicznych polach i szczepi stare, zdziczałe jabłonie i grusze. Dzięki niemu, na polnych dróżkach można znaleźć smaczne i dorodne owoce. Także w moim lesie nieopodal chaty, pojawiło się kilka owocowych drzewek. Nie mam pojęcia jak i kiedy to robi??? Dla mnie ten dobry człowiek jest niczym Anioł, więc nazwałam go Świętym Ogrodnikiem.” Przeczytałam ten wpis na Facebooku Ewy Pohlke i … zapragnęłam odnaleźć tego Anioła – mówi Alicja Kulik, autorka reportażu.