Trochę jak z opinią na jakiś temat - niby każdy ma, ale jednak własne to ważniejsze. Czy urodziny Michała są pretekstem do dalszego narzekania? Co tak naprawdę myślimy, gdy życzymy komuś "sto lat?" Jaka presja jest wywierana zawsze na jubilatach? Czy zbyt długie wczesnozimowe wieczory wywołują z nas demony?