Wypełnieni jesteśmy zadaniami. Piszemy swoje życiorysy bez marginesu. Czasem jednak przychodzi coś niespodziewanego. Mimo inteligencji, doświadczeń i pewnie nawet chęci nie ma gdzie tego zmieścić. Czasem to zwykłe przeziębienie, czasem coś epokowego. Mam wrażenie, że schowanie kawałka siebie - zdrowia psychicznego, energii traktujemy jak luksus. Trochę jak oszczędzanie. Niespodziewane przyjdzie. Czy jesteśmy na nie gotowi? Ja chyba jeszcze nie.