Siódma
wstać rano
to nie zawsze
przyjemnie
z łóżka
jak przykazane
To do pierwszej
kawy trwa
taki stan
że nie chcę
ale jestem
wreszcie
Cztery ściany
bloku
opuszczam
by ruszyć
z nich
by zdobyć
się
Nogi
wynoszą
mnie
moje myśli
idą
w kierunku
przyszłym
Na horyzoncie
posiadłościan
odwracam się
tam został
Technika
dba
o życie
i zdrowie
pójdę do
pracy
komputerowej
Przemierzę
arterię
główną
miasta
i siądę
przy biurku
w słuchawkach
Kto mi da
kilka
powodów
i zadań
zamknę
kolejno
z obiadem
I wtedy
gdy już
czuję
że żyję
biorę
owoce
oddech
wychodzę
Na horyzoncie
posiadłościan
tam wracam
tam został
Rutyna wciąga
rutyna zrówna
każdy dzień do dnia
i dni w tygodniu
Żeby za szybko
nie wpaść w pułapkę
zawsze w sobotę
odwiedzam Żabkę
Nie
nie Stokrotkę
i nie Biedronkę
bo mają lepszą
w Żabce
wyżerkę
menadżerkę
i krótszą
kolejkę