„Patrzcie, jaką zdobył sławę, jaką zgromadził rzeszę wokół siebie! Ale dlaczego? Może dlatego, że był filozofem? Może mędrcem? Może dlatego, że miał jakieś środki do dyspozycji? Bynajmniej – dlatego, że pokornie odprawiał Mszę św., spowiadał od rana do wieczora i dlatego że – aż trudno to wypowiedzieć – na wzór naszego Pana był naznaczony stygmatami. Był mężem modlitwy i cierpienia.” Tak o naszym dzisiejszym patronie mówił papież Paweł VI. Mówił o jednym z 350 stygmatyków, którymi na przestrzeni dziejów został obdarowany Kościół, o zakonniku, noszącym znaki męki Pańskiej wyjątkowo długo, bo aż 50 lat...