Drugi odcinek z cyklu o rzeczach, które zaskoczyły mnie w Norwegii. W skrócie można by opisać go tymi słowami: zaskoczenie, Norwegia, masło, penis. Mówię w nim też o napoju, bez którego nie istnieją tutaj Święta Bożego Narodzenia, a także o tradycyjnym brązowym serze noszącym nazwę brunost. Pozostając przy tradycjach wspominam o wielofunkcyjnym urządzeniu kuchennym wynalezionym w Norwegii. Na sam koniec zdradzam przepis na kanapkę z „kupą”! Miłego słuchania!
Instagram @pollinorka
Muzyka: purple-planet.com