Lubimy wracać. Do domu rodzinnego na święta, gdzie przez całe nagrywanie w tle cyka sobie zegar i zauważamy to dopiero podczas montowania. Do tomików, które już znamy, więc nie wymagają nowej terminologii. I do podcastu po chorobie! Dziś znowu Micku, znowu "Ballady". Ponoć jedna z tych słabszych nawet!