Listen

Description

 
W Korei wejście w związek małżeński jest niemal równoznaczne z koniecznością wydania na świat potomka. Jest to kolejny etap, jaki każdy Koreańczyk musi przejść, żeby zostać uznanym za pełnoprawnego członka tego wymagającego społeczeństwa. Młodzi ludzie w okolicach trzydziestki przeżywają ogromny stress ze strony rodziców, współpracowników i ludzi całkiem postronnych, którzy ciągle wypytują się o datę ślubu. Na osobę, która w okolicach 35 lat jest jeszcze wolna, patrzy się już w pdejrzany sposób – coś na pewno musi być z nią nie tak, skoro nikt nie chciał się z nią związać. Jakiś czas po ślubie rozpoczynają się najpierw delikatne, a potem coraz bardziej natarczywe pytania o dzieci – znowu od rodziców, teściów, szefów, sąsiadków i od kogokolwiek, kto się akurat nawinie. Stąd też bezdzietne związki w Korei praktycznie nie istnieją, chyba że są to pary, które z różnych względów nie mogą zajść w ciążę. To oznacza, że wydanie potomstwa na świat to ciągle w Korei niepisany obowiązek kobiety.
 Mimo to liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w Korei wyniosła w 2013 roku jedynie 1,24 (Polska: 1,32). Bezdzietne kobiety w Korei (przeważnie singielki) lub takie, które mają tylko jedno dziecko to coraz częstsze zjawisko. W ostatnich latach widać bardzo duże odejście od tradycji wielodzietności, dzięki której miało się pewność, że przynajmniej część potomstwa przeżyje, a tym samym rodzice będą mieli zapewnioną spokojną starość. Dzieci już w coraz mniejszym stopniu uważa się za inwestycję w swoją własną przyszłość. Koreańczycy stają się stopniowo pod tym względem coraz bardziej niezależni. Dotyczy to  zarówno rodziców, którzy na wszelkie sposoby próbują zabezpieczyć się finansowo, ale także i przez dzieci, które wzorem Zachodu nie chcą już utrzymywać swoich rodziców, a inwestować w samych siebie lub własne potomstwo. Niski przyrost naturalny to również wynik postępującej emancypacji Koreanek, ponieważ coraz więcej kobiet pragnie się realizować zawodowo czy też robić coś poza wyłącznym zajmowaniem się gospodarstwem domowym. Do tego dochodzą względy pragmatyczne – edukacja dzieci w Korei jest niesamowicie kosztowna. To kobieta odpowiada też za wychowanie oraz jakość wykształcenia swoich pociech, a przy dwójce i większej liczbie dzieci rachunek plusów i minusów jest jasny – lepiej, żeby kobieta pozostała w domu.
 W załączonej audycji „Zakorkowani” rozmawiają nie tylko o przyczynach niskiego przyrostu naturalnego w Korei, ale również o niesamowicie ciekawych wierzeniach oraz obyczajach Koreańczyków praktykowanych w czasie ciąży, podczas połogu oraz po porodzie. Opowiadamy również ze szczegółami o tym, jak poród w Korei wygląda i ile kosztuje.